Chińska Dolina Krzemowa

Kosmiczna architektura w centrum miastaKosmiczna architektura w centrum miasta / fot. Łukasz Garbera


W dzisiejszym wpisie zamieszczamy bardzo ciekawy artykuł o autorstwa Łukasza Garbery, absolwenta programu GlobalMBA (cohort 9). Artykuł Łukasza został opublikowany w tygodniku Przegląd z dnia 12 września 2010 roku, nr 36 (558). Więcej o autorze: Goldenline , LinkedIn

*****

Dalian

Perła północnych Chin – tak Chińczycy często opisują Dalian. Miasto z liczbą mieszkańców przekraczającą 6 mln jest większości obcokrajowców kompletnie nieznane. Już niedługo.

to śpiący gigant. Gdy się obudzi, zadziwi cały świat”, te prorocze słowa w 1803 r. miał wypowiedzieć sam Napoleon Bonaparte. Widząc obecny szalony rozwój Chin, najprawdopodobniej nie byłby nim zaskoczony, ale nie przewidział zapewne, że słowa te będą pasować jak ulał do portowego Dalianu. Przewidzieć tego jednak nie mógł, gdyż musiało upłynąć prawie 100 lat, zanim miasto pojawiło się na mapach.
Początkowo należało do Japończyków, potem do Rosjan, którzy nadali mu nazwę Dalnyj, co oznacza „daleki”. W swojej krótkiej, lecz burzliwej historii miasto raz po raz wydzierane było przez siły japońskie, rosyjskie oraz chińskie, aby w latach 50. minionego wieku ostatecznie wrócić pod skrzydła Państwa Środka. Dalian to miasto niezwykłe, pięknie położone na półwyspie nad wodami Morza Żółtego. Znakomite plaże, ponad 250 przybrzeżnych wysepek, wspaniałe widoki oraz niezliczone parki rozrywki. Ma ono jednak znacznie więcej do zaoferowania niż tylko udane wakacje.

Xinghai SquarePlac Xinghai jest największym placem w Azji, jego  powierzchnia wynosi aż 45 tys. m kw. / fot. Łukasz Garbera

Wygodne życie

Szansę na odkrycie miasta dał mi semestr w ramach programu Global MBA, który powstał przy współpracy Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego z trzema innymi uczelniami – niemiecką Fachhochschule Köln, amerykańskim University of North Florida oraz Dongbei University of Finance&Economics, mieszczącym się właśnie w Dalian.

Spośród wszystkich chińskich metropolii Dalian uznawany jest za najprzyjaźniejszy do życia, zarówno dla Chińczyków, jak i obcokrajowców. Pod względem perspektyw zawodowych oraz atrakcji miejskich oferuje prawie tak wiele jak Szanghaj czy Pekin, lecz w porównaniu z nimi panuje tu atmosfera odprężenia i relaksu. Po parkach i przybrzeżnych bulwarach przechadzają się tłumy spacerowiczów. Nie ma się czemu dziwić, gdyż zieleń zajmuje około 40% miejskiej przestrzeni, co daje imponujący jak na Chiny wynik 11,1 m kw. na mieszkańca. Przechodnie wydają się bardziej cieszyć z życia niż w pozostałych metropoliach, co można wywnioskować z ich spacerowego kroku (spacerowego oczywiście w porównaniu z Szanghajem, a nie Warszawą). Nic więc dziwnego, że kilka lat temu Narodowy Urząd Turystyki nadał miastu Dalian nazwę romantycznej stolicy. W rankingu przeprowadzonym w 2006 r. przez ogólnokrajowy dziennik „China Daily” Dalian uzyskał miano najlepszego miasta do życia. W 2008 r. podczas ceremonii zorganizowanej wspólnie przez „National Geographic” oraz państwową telewizję CCTV Dalian uznano za trzecie chińskie miasto, które najbardziej zasługuje na pokazanie światu. Ubiegłoroczny prestiżowy ranking najlepszych miast według „The Economist” plasuje Dalian na 86. miejscu na świecie.

Miasto ze względu na urodę, łagodny klimat oraz piękne plaże jest ważnym ośrodkiem turystycznym zarówno dla samych Chińczyków, jak i gości z zagranicy, szczególnie Rosjan. Warto dodać, że jak na chińskie standardy jest tu wyjątkowo czysto, a ruch uliczny nie opiera się na zasadach ruletki, gdyż rowery i motory nie biorą w nim udziału. Nadbrzeżna droga Binhai rozciąga się pomiędzy plażami i rozdzielającymi je klifami, tworząc niesamowity krajobraz. Przy pierwszej przejażdżce natychmiast nasunęło mi się porównanie do słynnej drogi Corniche na francuskiej Riwierze.

Najbardziej zaludnioną plażą jest odcinek przy placu Xinghai (chiń. „Morze gwiazd”), powstałym w celu uroczystego upamiętnienia oddania Chinom Hongkongu przez Wielką Brytanię w lipcu 1997 r. Otoczony nowoczesną architekturą, bogaty w nienagannie przystrzyżoną zieleń oraz kilka fontann, jest obecnie największym placem w Azji, jego powierzchnia wynosi aż 45 tys. m kw. Co roku na przełomie lipca i sierpnia odbywa się tu Międzynarodowy Festiwal Piwa, zaliczany do światowej czołówki tego typu imprez. Jako dowód może służyć fakt, że miejscowy namiot piwny reprezentujący Monachium jest pierwszym, który poza granicami Niemiec może posługiwać się oficjalnym logo Oktoberfest.
Fanów piłki nożnej może zainteresować to, że wśród Chińczyków miasto słynie przede wszystkim z dobrej drużyny piłkarskiej – Dalian Shide. Bardziej zorientowani kojarzą zapewne Donga Fangzhuo, do niedawna zawodnika warszawskiej Legii, który z Dalianu w 2004 r. trafił do Manchesteru United, chociaż tam zagrał tylko w kilku spotkaniach i wielkiej kariery nie zrobił. Planowana jest budowa ultranowoczesnego stadionu mającego pomieścić około 40 tys. widzów. Jego autorzy, architekci z międzynarodowej firmy NBBJ, nazywają swój projekt stadionem-ogrodem ze względu nie tylko na wykonanie, lecz również niezwykłe usytuowanie – zarówno nad wodą, jak i u podnóża gór.

Trudno wskazać jakiekolwiek chińskie miasto, które miałoby lepsze perspektywy rozwoju niż Dalian. Jedną z przyczyn jest doskonała lokalizacja i infrastruktura. Nowoczesne lotnisko, obecnie w kolejnym stadium rozbudowy, oferuje połączenia już nie tylko krajowe, lecz także z Japonią, Koreą, Rosją, Niemcami i innymi państwami. W 2015 r. ukończona zostanie budowa trzech pierwszych linii metra o łącznej długości prawie 60 km. Dalian to także największy port morski w północnych Chinach. Za bujny rozwój gospodarczy trzeba niekiedy płacić wysoką cenę. 16 lipca w daliańskim porcie miał miejsce potężny wybuch, który spowodował wyciek ropy do morza. Tłumy wolontariuszy zbierały ropę drewnianymi pałeczkami, a nawet gołymi rękami.

W związku z intensywnym napływem firm z branży informatycznej Dalian ma ogromną szansę stać się niebawem nową Doliną Krzemową. W mieście rozlokowuje się coraz więcej międzynarodowych potentatów, takich jak Accenture, Intel, IBM, SAP, Dell, Siemens, Sony czy British Telecom. Łącznie działa tu ponad 700 firm informatycznych. Wrażenie robi szczególnie inwestycja Intelu w fabrykę mikroprocesorów o wartości 2,5 mld dol., która jest jedną z największych inwestycji w historii Chin. Dla porównania wszystkie bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Polsce w 2009 r. razem wyniosły około 11 mld dol.

W 1984 r. w Dalianie powstała strefa przemysłowa dopuszczająca obcy kapitał, obecnie znana pod nazwą Dalian Development Area. Rozciąga się ona na powierzchni ponad 300 km kw., zamieszkuje w niej na stałe około 350 tys. ludzi, wśród nich wielu zagranicznych pracowników na kontraktach. Fabryki mają tu m.in. Canon, Toshiba oraz największy chiński producent sprzętu AGD – Haier.
W Dalian działa już ponad 13,5 tys. przedsiębiorstw z kapitałem zagranicznym, a swoje operacje prowadzi 87 firm z listy Fortune 500. PKB miasta w 2009 r. wyniósł 441 mld juanów, co oznaczało 15-procentowy wzrost w porównaniu z rokiem poprzednim. Dalian szczyci się też trzecią największą w Chinach i jedenastą największą na świecie giełdą towarową – Dalian Commodity Exchange.
Miasto przeznacza spore środki finansowe na kształcenie oraz agituje wykwalifikowanych obywateli pracujących za granicą do powrotu do domu. To wszystko ma służyć zmianie miejsca Chin w światowej hierarchii. Nie chcą one być tylko producentami dla zagranicznych koncernów, lecz same chcą się stać innowatorami projektów. Chiny od niedawna są największym na świecie eksporterem, lecz do tej pory nie stworzyły żadnej globalnej marki. Często z 1 dolara uzyskanego przez zagraniczne koncerny ze sprzedaży ubrań lub telefonów komórkowych wyprodukowanych w Chinach do chińskich producentów trafia mniej niż 1 cent.

Szansa dla obcokrajowców

Z powodu niebywałego bumu gospodarczego miasto intensywnie rozwija się również na płaszczyźnie edukacyjnej. Są tu już 23 szkoły wyższe, w każdej z nich uczy się wielu obcokrajowców, liczących na profity płynące z kształcenia się w przyszłej światowej potędze numer jeden. Większość z nich studiuje kierunki ekonomiczne, informatyczne i język chiński. Marina, 21-letnia studentka z Białorusi, studiowała filologię chińską na Białoruskim Uniwersytecie Państwowym w Mińsku – najlepszym w jej kraju. Gdy jej szkoła zawarła umowę z Dalian University of Technology, nie wahała się po drugim roku rzucić zaczętych studiów, aby od zera rozpocząć podobne w Chinach. Obecnie kształci się na programie, który łączy filologię chińską z podstawami ekonomii. - To na pewno była dobra decyzja. Dla Mińska Pekin już stał się ważniejszym partnerem niż Moskwa – przekonuje Marina. Po studiach chce zostać w Chinach, nie martwi się o dobrą pracę. I raczej nie powinna. O ile przeciętny Chińczyk w zarobkach pozostaje w tyle za przeciętnym Polakiem, o tyle pensja obcokrajowca w Chinach często przewyższa obu razem wziętych. Bez problemu znaleźć można oferty pracy dla native speakera języka angielskiego. Jedna z amerykańskich szkół oferuje zarobki od 10 tys. do 20 tys. juanów miesięcznie w zależności od godzin pracy i zapewnia zakwaterowanie. 20 tys. juanów to mniej więcej 10 tys. zł – całkiem sporo, biorąc pod uwagę fakt, że koszty życia w Chinach, a zwłaszcza w Dalianie, są dużo niższe niż w Polsce. A przecież to tylko propozycja dla nauczyciela.

Na podobną ofertę skusiła się Natasha, nauczycielka języka angielskiego z Zambii. Pewnie nie byłoby jej łatwo zdobyć pracy, gdyby nie to, że od kilku lat Chiny rozwijają intensywną współpracę z Zambią, inwestując w tamtejsze złoża miedzi. – W Chinach żyję na poziomie, o którym ludzie w Zambii mogą tylko pomarzyć – mówi z uśmiechem, sącząc drinka przy barze w modnym klubie Suzie Wong, w którym większość klienteli stanowią Europejczycy i Amerykanie. Wyrastające tu jak grzyby po deszczu zagraniczne restauracje i sklepy to znak czasu – teraz to ludzie Zachodu szukają pracy oraz szans rozwoju w Chinach, co jeszcze kilkanaście lat temu wydawało się nie do pomyślenia.
Nikt tu nie ma więc wątpliwości, że śpiący gigant obudził się na dobre i jest gotowy, by zadziwiać świat. A Dalian, sześciomilionowa perła północy, choć jeszcze nie wszystkim znany, z pełnym impetem wkracza na światowe salony.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAZieleń zajmuje ok. 40% miejskiej przestrzeni, co daje imponujący jak na Chiny wynik 11,1 m kw. na mieszkańca / fot. Łukasz Garbera

*****
Tekst i zdjęcia: Łukasz Garbera. Tekst ten został opublikowany w tygodniku Przegląd z dnia 12 września 2010 roku, nr 36 (558). Autor jest absolwentem programu GlobalMBA.

Brak komentarzy, twój może być pierwszy!

Dodaj komentarz

  • RSS
  • Facebook
  • YouTube